Wspinać się jak Jerry Moffatt

Brytyjczyk Jerry Moffatt – legenda wspinaczki lat 80. Niepokorny, ambitny, niedający za wygraną mistrz skały i zawodnik. W wieku 17 lat, po latach niepowodzeń w szkole, wybrał własny sposób na życie. Stawiając wszystko na jedną kartę, dopiął swego – zapisał się na kartach historii wspinaczki nie tylko brytyjskiej, ale też światowej. Książka Jerry’ego pt.:  Revelations opowiada o robieniu cyfry, wygrywaniu zawodów, pracy nad sobą, podnoszeniu poprzeczki i łamaniu zasad grawitacji. O ambicji i spełnianiu marzeń. O trudnych początkach, z kredą krawiecką zamiast magnezji. O skórze spalonej słońcem i białych podkolanówkach z — koniecznie — dwoma paskami. O sukcesach. I wreszcie o schodzeniu ze sceny. Przeczytacie w niej też o treningu, diecie i systematycznej pracy nad tym, by zostać najlepszym wspinaczem w historii.

 

Seria: Literatura Górska Na Świecie

Tłumaczenie: Anna Gołębiowska

Redakcja merytoryczna: Karolina Ośka

Premiera WIOSNA/LATO

 

 

Po przygodzie z Andym Kirkpatrickiem szukałam inspiracji — książki, która pochłonie część mnie (tę żyjącą wspinaniem), ale też obudzi chęć podzielenia się wrażeniami z lektury z innymi, bo tłumaczenie to mozolny proces, zwłaszcza dla kogoś, kto ma trudności z usiedzeniem w miejscu. I tak wpadła mi w ręce ‘Revelations’ Jerry’ego Moffatta. Nieprzypadkowo, bo dla mojego pokolenia samo nazwisko autora jest elektryzujące: na przełomie lat ’80 i 90 Jerry był ikoną wspinania sportowego. Wszyscy wspinacze i aspirujący do tego miana znali nazwisko Moffatt. Wymieniali je jednym tchem obok Wolfganga Güllicha i Bena Moona.

Dziś scena wspinaczkowa jest inna, zdominowana przez profesjonalistów, często sponsorowanych sportowców. Dopóki startują w zawodach, znamy ich nazwiska. Od czasu do czasu dowiadujemy się z newsów na stronach branżowych, że dokonali wybitnych przejść skalnych. Niemniej ich „ czas medialny” jest relatywnie krótki, bo na scenie pojawiają się wciąż silniejsi i coraz młodsi. Takich zjawisk jak Chris Sharma czy Adam Ondra, osobowości mających realny wpływ na kształt i kierunek współczesnego wspinania — ośmielę się powiedzieć głośno — teraz jest mniej.

Nie zdecydowałam jeszcze o polskim brzmieniu tytułu — roboczo nazwijmy tę pozycję „Rewelacjami”, choć jest to termin nieadekwatny znaczeniowo anglojęzycznemu brzmieniu. Nie ma co mydlić oczu Czytelnikom — ta książka dedykowana jest przede wszystkim wspinaczom, ba, fanatykom tego sportu, takim, którzy budząc się rano, myślą o treningu, o  kolejnych drogach i wyjazdach w skały; którzy z trudem godzą życie rodzinne i zawodowe z pasją pochłaniającą znaczną część resztek ich „wolnego” czasu. Nie łudźmy się, że kolejne drogi i coraz wyższe stopnie trudności pokonywane przez Jerry’ego zainteresują naszych bliskich nie-wspinaczy. Nic z tego. Będą przypominały tylko nasze własne irytujące monologi. Nietrudno zatem przyjąć, że „Rewelacje” na wspinacza zadziałają jak magnes — szczególnie takiego, który już wie, że mistrzem świata nie będzie, ale mimo to, wbrew wszystkiemu i wszystkim, z roku na rok pokonuje kolejne szczebelki trudności. Zawsze mu mało i nadal dąży do mniej lub bardziej abstrakcyjnego samorozwoju.

Jerry był jednym z pierwszych „zawodowych” wspinaczy i naocznym świadkiem historii wspinania sportowego. Znał wszystkie ważne postaci w środowisku i wszyscy go znali. Pokonywał drogi w dopiero co kształtujących się stopniach trudności. Pierwsze takie na świecie. Nie schodził z okładek czasopism wspinaczkowych, a prasa branżowa wciąż donosiła o jego nowych dokonaniach. Chciał być po prostu najlepszy i był nieprzeciętnie ambitny. Przechodził najtrudniejsze drogi sportowe swoich czasów, brał udział w powstawaniu nowych, wytyczał je, a przy tym podróżował po całym świecie w poszukiwaniu coraz ciekawszych rejonów i bardziej wyśrubowanych wycen. Był świadkiem narodzin rywalizacji wspinaczkowej. Uczestniczył w pierwszych zawodach. Współtworzył pierwsze „narzędzia” treningowe, budował ścianki w piwnicach i w końcu zainwestował (z powodzeniem) w prawdziwą halę wspinaczkową, istniejącą zresztą do dziś. Współprojektował i testował buty wspinaczkowe — absolutne bestsellery w swoim czasie.

Jerry metodycznie planował i układał sobie trening, wyznaczał cele i uczył się je osiągać. Przygotowywał się nie tylko fizycznie, ale i psychicznie do kolejnych wyzwań. Dzięki ‘Revelations’ możemy prześledzić „proces” narodzin sportowca, towarzyszyć mu w upadkach i wzlotach nie tylko na arenie zawodniczej, ale i w życiu. Obserwować zmagania z kontuzją i … z codziennością. A także z przejęciem zaczytać się w relacji z nieuchronnego „schodzenia” ze sceny, bo nawet najlepsi sportowcy się starzeją. Co dzieje się wówczas? Jak się odnajdują, jak radzą sobie w biznesie, w życiu rodzinnym i czy potrafią nadal uprawiać sport dla samej radości z ruchu? Jerry i tu, choć skąpo, dzieli się przemyśleniami i uchyla rąbka tajemnicy. Stawia pytania i odpowiada na nie, zwłaszcza na te dręczące każdego amatora wspinaczki: co dalej z tym moim wspinaniem? Co będzie, gdy skończę trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat?

Choć subiektywnie nie jest to książka z najwyższej literacko półki (acz była nagradzana, zatem powinnam zamilknąć!), dla kogoś, kto się wspina, lektura absolutnie obowiązkowa. W duecie z Niallem Grimsem Jerry stworzył przyzwoitą, interesującą autobiografię, która dobrze się czyta. Warto sięgnąć po tę relację ze „złotych czasów” wspinania sportowego w Wielkiej Brytanii i innych zakątkach świata; w mojej opinii cenną zarówno dla tych, którzy dziś są już znanymi młodymi wspinaczami, jak i dla tych, którzy z pasją stawiają pierwsze kroki na ścianie.

Anna Gołębiowska