„Psychovertical. Przestrzeń obłędu”, Andy Kirkpatrick

32.99 w tym 5% VAT

Pierwsza część autobiografii najbardziej szalonego i najzabawniejszego wspinacza na świecie. Jej kanwą jest wariackie, samotne, jedenastodniowe przejście Reticent Wall na El Capitanie, a zatem jednej z trudniejszych ścian na świecie… A przy okazji Andy barwnie opowiada o tym, jak prawie został artystą,  jak mieszkał na squacie, jak rozbił wielkie akwarium, dlaczego długo uważał się za półanalfabetę, dlaczego Word jest niefajny, dlaczego bycie ojcem jest cudowne i koszmarne zarazem, a także o tym, jak rodziła mu się ukochana córka Ella. I o wielu innych rzeczach, chwilami naprawdę trudnych do pojęcia…

Natomiast o swoim synu i trudnych próbach pogodzenia wspinania z życiem rodzinnym (a także o tym, jak nie należy zdobywać Troll Wall i jak naprawdę wyglądała rzeka czekolady w filmie „Charlie i fabryka czekolady”) opowiada w Zimnych Wojnach, ale to już zupełnie inna historia…

Przeczytaj recenzje

Drytooling.com.pl

Rok wydania: 2016
Seria wydawnicza: Literatura górska na świecie
Autor: Andy Kirkpatrick
Wydawca: Stapis
Ilość stron: 272
Format: 161 x 234 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7967-019-2

czarna_lit_gor_n_swiecie

Książka ukazała się przy współudziale Fundacji Wspierania Inicjatyw Twórczych i Naukowych FOSTER

foster

Patronat medialny

wspinanie-pl-na-bialym

 

 

Opis

Z RECENZJI:

Autobiografia Kirkpatricka tryska czarnym humorem. Autor pisze z wielką elokwencją o lękach wspinacza wykonującego ekstremalne rzemiosło, realizującego szalone wyzwanie, które sam na siebie nałożył.

Stephen Venables, Mail on Sunday”

Zawsze zajmujący, a często zabawny, Psychovertical opowiada przede wszystkim o tym, co traci się podczas stawania się jednym ze światowej klasy wspinaczy. Fascynujący rzut okiem na bardzo pionowy wewnętrzny świat bohatera.

„Adventure Travel”

Kirkpatrick nigdy nie wstydzi się własnego strachu i wątpliwości, które zdają się przysłaniać  niemal każdy jego ruch, a przygniatające logistycznie i przerażające dla psychiki zadania, jakie na siebie nakłada, zawsze grożą mu stłamszeniem. Ale jego mądrość i przesadny entuzjazm do wspinania i podróżowania w miejsca kompletnie niedostępne dla przeciętnego faceta sprawiają, że książki Andy’ego naprawdę dobrze się czyta. Ten facet zdaje się mieć niezaspokojony apetyt na wystawianie się na niebezpieczeństwo, co czytelnikowi chętnie moszczącemu się w fotelu  przynosi tym większą satysfakcję.

„Irish Times”


FRAGMENT:

Siedziałem sam w pomalowanym na biało pokoiku, a moja uwaga dryfowała od gromadzącego się na parapecie śniegu do dwóch kart testów egzaminacyjnych leżących przede mną na biurku. Obracałem w palcach ołówek. Gryzłem jego końcówkę tak zapamiętale, że czerwona farba została mi na wargach. W ustach miałem cierpki smak mokrego drewna. Wiatr tłukł się po dachu z falistej blachy. Powietrze wpadało szparą pod drzwiami i wypadało przez nieszczelne okna z coraz głośniejszym jękiem, a wraz z nim ulatywała moja koncentracja.

Czas uciekał.

Choć brałem udział w teście, który sam sobie narzuciłem, doświadczałem tego, co na innych egzaminach. Znów czułem się mały, głupi i nieporadny. Pierwsza część okazała się łatwa, ale już druga zamieniła mój umysł w kleistą papkę. Liczby zamieniały się miejscami i gubiły na stronie. Mimo że w sali było zimno, byłem rozpalony znajomym uczuciem paniki, którego — jak sądziłem — nigdy więcej już nie zaznam. Zupełnie jakbym znów znalazł się w znienawidzonej szkole. Powróciło dawne uczucie pogardy do samego siebie, ale i tak starałem się nakłonić głowę do pracy — do wyłowienia odpowiedzi z mętnej toni mojego umysłu.

Jednak nic nie przychodziło mi do głowy.

Chowając się przed nawałnicą, kopiemy rów w głębokim śniegu i idziemy tak, aż docieramy na brzeg skutego lodem jeziora —  jego wody skrywają się pod zimowym kocem. Mój partner rzuca okiem na kompas i krzyczy mi prosto do ucha, że już niedaleko. Gdy wiatr rozwiewa chmury na szczycie, naszym oczom na moment ukazuje się filar skalny.

Porzuciliśmy samochód w ciemności, obudzeni tłukącym się o szyby jękiem wiatru hulającego po pustej, położonej wysoko w górach drodze. Półprzytomni po długiej trasie z Anglii na północ ubraliśmy się na siedząco, wciągając spodnie narciarskie i buty, walcząc przy tym w ograniczonej przestrzeni auta jak sam Houdini. Żaden z nas nie chciał mierzyć się z pogodą na zewnątrz wcześniej niż to konieczne. Start bladym świtem sprawdza się przy długich podejściach w głębokich zaspach. Przy odrobinie szczęścia da nam wystarczająco dużo czasu na przejście drogi.

Sprawdzamy raz jeszcze nasze położenie, chcąc uniknąć podatnego na lawiniska połogu[2] na lewo od jeziora i zyskać jeszcze jedną szansę na szybkie zlustrowanie ściany, gdy chmury się przerzedzą. Ta jest stroma, pokryta firnem, który przywiera do skały dokładnie tak, jak lód do ścian lodówki. I oferuje podobny stopień bezpieczeństwa.

Warunki są dalekie od idealnych, ale to szkockie zimowe wspinanie. Tu wspina się po drogach w takich warunkach, w jakich się je zastanie, a nie w takich, w jakich chciałoby się je widzieć. Niegdyś wytknął to odwiedzający te strony słoweński wspinacz, mówiąc, że tu, w Szkocji „uprawiamy narciarstwo na trawie i wspinanie lodowe po skale”, a dziś przynajmniej skała wygląda wystarczająco „zimowo”. Upchnąwszy mapę i założywszy gogle, wybieramy łatwe podejście i wyruszamy, przecinając skrzypiący pod butami lód.

Obróciłem stronę karty egzaminacyjnej i spojrzałem na grubą jak materac do spania warstwę śniegu zalegającego na parapecie okiennym. Zostało mi kilka minut do oddania testów, ale z doświadczenia wiedziałem, że żeby zaznaczyć prawidłowe odpowiedzi potrzeba byłoby mi znacznie więcej czasu.

Nauczyciele zawsze powtarzali, że jestem leniwy, że brak mi koncentracji lub że wolno się uczę, a potem przyklejali mi etykietę jakiegoś rodzaju zaburzeń. W szkole, do której uczęszczałem, roiło się od „dzieciaków z problemami”, a ja byłem tylko jeszcze jednym więcej. Pamiętam z biologii, że mózg składa się z dwóch półkul. W swoim czasie było to dla mnie nie lada odkrycie. Wydawało się tłumaczyć, dlaczego czasem czuję się głupi i powolny; dlaczego raz jestem jednym z tych stygmatyzowanych, wymagających terapii uczniów, podczas gdy innym razem bywam błyskotliwy i inteligentny, zdolny do rysowania i rozwiązywania problemów przekraczających możliwości innych. Przez większą część czasu trzymałem się ciemnej strony sal szkolnych, siadając na tyłach i koncentrując się na tym, w czym byłem dobry. Jednakże w szkole nie było to proste — okrojony program przedmiotów niemal nie dawał człowiekowi szansy zabłysnąć.


O AUTORZE

andy-kirkpatrick Andy KirKpAtricK (1972) urodził się i  wychował na osiedlu komunalnym w  Hull – jednym z  najbardziej „płaskich” miast w Wielkiej Brytanii. Przeszedł szereg najtrudniejszych ścian w Alpach i na całym świecie (m.in. Fil a  Plomb na Col du Plan czy solo North Face of Les Droites). W 2001 roku w jedenaście dni zrobił samotnie niezwykle trudną, sławną Reticent Wall na El Capitanie.

To przejście stało się kanwą  książki Psychovertical, za którą w 2008 roku Kirkpatrick otrzymał nagrodę Boardman Tasker Prize w dziedzinie literatury górskiej. Jej druga część, Zimne Wojny, uhonorowana cztery lata później tą samą nagrodą, ukazała się nakładem Wydawnictwa Stapis w roku 2014. Oba te sukcesy literackie autor odniósł pomimo zaawansowanej dysleksji. Jest też popularnym dziennikarzem publikującym na łamach prasy wspinaczkowej, a jego strona www.psychovertical.com ma około tysiąca wejść miesięcznie.

Andy mieszka w Sheffield z dwójką dzieci.