PREMIERA: „Zaginiony horyzont. Książka nie o wspinaczce”

Książka nie tylko dla Ludzi Gór…

Zaginionym horyzoncie Tadeusza Szczęsnego nostalgia miesza się z zadziornym humorem, męska uczuciowość – z ułańską fantazją, odpowiedzialność zaś – z urokliwą niefrasobliwością. To rzeczywistość, w której plany są zachętą do przedsiębiorczego sabotażu komunistycznej rzeczywistości, ale nade wszystko – w której najważniejszą wartością jest jednostka…Zanurzyć się w te magiczne opowieści to prawdziwa przyjemność. Zasiądź więc przy ognisku lub w cieple górskiego schroniska i wspomnij wyczyny i wybryki tych, którzy byli tu przed Tobą. Przy tym stole znajdzie się miejsce dla każdego.

„Zachorować można z wielu powodów, nie zawsze tak prozaicznych jak instruktorskie ognisko. Któregoś razu do naszego dzielnego komandosa przyplątała się infekcja na tyle wredna, że słupek rtęci w termometrze pod jego pachą zatrzymał się w okolicach 40 ºC. Za radą doktorów Szłapa wlazł do śpiwora i nafaszerowany pigułami zasnął. Zapobiegliwi koledzy, chcąc zapewnić mu godną przeprawę przez Styks, związali mu złożone na brzuchu dłonie pasem wojskowym, wetknęli w nie zapaloną świeczkę, a na powiekach położyli (z chwilowego braku greckich oboli wkładanych do ust) kapsle od butelek po piwie. Tak spreparowanego Wicia ujrzał, któryś z jego synów – prawdopodobnie Maciejka – i przejęty nie na żarty zapytał z troską w głosie:

– Tatusiu, a może ty umrzesz? – Prawe oko Szłapy zrzuciło kapsla, łypnęło na chłopaka, a z jamy gębowej wydobyło się krzepiące stwierdzenie:

– Mój ty marzycielu…”

(fragment)

Przejdź do sklepu